rytuały wilcze góry bieszczady wolf zone

Rytuały

Rytuały zmieniają rzeczywistość,‌ ‌twierdzi Kasia Kordylewska‌ ‌-‌ ‌Kobieta, która żyje między wilkami.

Kasia Kordylewska dorastała w Bieszczadach – Wilczych Górach, skąd czerpie inspiracje i dokąd, w ramach programu Wolf Zen, zabiera swoich klientów. Celem jej projektu jest powrót człowieka do (jego własnej) natury, poprzez techniki szamańskie, bezpośrednie medytacje i psychoterapię transpersonalną. “W rytuałach kluczowe znaczenie ma świadoma obecność i jasno wyznaczony cel”, twierdzi autorka programu, która potrafi się zatrzymać, mimo że jest w ciągłej podróży.

Kasiu, jak byś zdefiniowała termin “rytuał”?

Dla mnie rytuał jest ukierunkowaną interwencją energetyczną w rzeczywistość. Stworzenie takiej przestrzeni, która będzie wspierać energetyczną bramę dla „przejścia – zmiany” rzeczywistości. Jest to możliwe dzięki dobrze przeprowadzonemu obrządkowi. Na przykład postanawiam coś zakończyć, z czymś się pożegnać, pozwolić, aby coś całkowicie odeszło i/lub odwrotnie, powitać w życiu coś nowego, przyjąć to, zaakceptować. Podchodzę do tego z miłością i szacunkiem, i w ten sposób nadaje temu należyte znaczenie. Rytuały bywają zarówno bardzo silne i tworzone celowo, ale także bardzo subtelne, nieuchwytne. Zawsze jednak mają wspólną cechę; nadają nam nowy porządek rzeczywistości, chociaż często wydaje się, że przebiegają w dokładnie ten sam sposób. Istnieje cały system precyzyjnie powtarzanych rytuałów – czy są to rytuały religijne, czy np. jak w Japonii – sposób parzenia i picia herbaty. W rytuałach ważna jest świadoma obecność bytu i jasno określona intencja.  Czuję, że jako społeczeństwo odwróciliśmy się od rytuałów i może dlatego nie jesteśmy zakotwiczeni w sobie. Rytuały istniały w przeszłości, od zawsze i dawały człowiekowi m.in. porządek, wiarę, sens życia, jak myślisz? Nie wiem, czy odwróciliśmy się od rytuałów, czy też znaleźliśmy dla nich ujście, np. w neurotycznym zachowaniu. Rytuały od zarania dziejów nas prowadziły, ale nie powinniśmy mylić ich z działaniami, które są związane z różnymi artefaktami czy magicznymi proszkami, ale same w środku są puste. Takie pseudo-rytuały pełnią raczej funkcję “show’, niż zmiany na poziomie kwantowym. Byłabym również ostrożna z antropologicznym optymizmem dotyczącym wspomnień z przeszłości. Może należałoby stworzyć nowe rytuały – szyte na miarę współczesnego społeczeństwa. Poza tym myślę, że wokół nas jest wielu świadomych mężczyzn i kobiet, którzy dzisiaj tym się zajmują i praktykują, i właśnie to nimi można się inspirować, na podstawie ich doświadczeń – tworzyć własne rytuały. Muszę przyznać, że rytuały to coś, czego brakuje naszemu społeczeństwu. Wspólne rytuały wzmacniają poczucie więzi, przynależności, stabilności i zaufania. Są ważnym aspektem, który dopełnia znaczenie terminu „świętość”. I masz też rację, że mocno zakotwiczają nas w naszym życiu, a także łączą nas z Matką Ziemią lub rozszerzają z nią więź. To istotne w kontekście zrozumienia, respektu i szacunku dla życia i śmierci, ponieważ Matkę Ziemię można widzieć jako kobietę, przez którą życie przychodzi. Niestety dzisiejsze społeczeństwo jest w dużej mierze odcięte od tej formy percepcji. Dlatego tak radykalnie niszczymy naszą Ziemię.

Jakie rytuały praktykujesz ze swoimi klientami?

Zachęcam swoich klientów do tworzenia swoich własnych rytuałów, do znajdowania symboli, które mogą ich wesprzeć w zmianie kreowania własnej rzeczywistości. To pomaga im zaakceptować i poradzić sobie z jakąś stratą. Kiedy osoba decyduje się na fundamentalną zmianę w życiu, rytuał może być tym, co tę zmianę wspiera. Bywam przy rytuałach przejścia, a także przy umieraniu. Na moich seminariach często tworzę rytuały, które wspierają zmianę w życiu. Takie symboliczne przejście na drugi brzeg rzeki życia. Dla mnie jest to jednak bardziej zmiana energii niż długotrwały proces z dopracowanymi szczegółami. Jestem zwolennikiem estetyzowania i ustalania relacji czasowych rzeczywistości jak to się mówi „na bieżąco”.  Mnie osobiście nudzą puste i “przydługie” rytuały.

Czy wilki też mają swoje rytuały?

Pewnie! Nawet one mają swoje rytuały – na przykład na powitanie dnia albo kiedy wracają z polowania. Mają też swoje piękne rytuały zalotów. Wspólne wycie. Rytuały utrzymują watahę w poczuciu przynależności i wzmacniają wzajemne więzi. I oczywiście wszystkie wymienione powyżej są dla nich naturalne.

Stworzyłaś Wolf Zone – przestrzeń do samopoznania, medytacji i psychologii transpersonalnej – jak Twój projekt działa w praktyce?

Wolf Zone i Wolf Zen – to de facto jeden projekt. Daję czas i przestrzeń – warunki, aby się zatrzymać. Jest to chwila, w której siadamy i czekamy, aż nasze dusze nas dogonią. W ramach tych praktyk staramy się szukać ograniczeń – tych, które przejęliśmy z naszej kultury, uwolnić od własnych przyzwyczajeń, których się kurczowo trzymamy. Mamy milion przekonań na temat samych siebie i świata, przez co komplikujemy sobie życie i żyjemy w ciągłym poczuciu niedosytu. Tak więc w Strefie Wilka uczymy się przyjmować rzeczywistość taką, jaka jest, a jednocześnie uczymy się na nią patrzeć. Spojrzeć na życie z szerszej perspektywy.

Piszesz, że celem jest „powrót człowieka do natury”, ale dlaczego właśnie dzięki wilkom?

Urodziłam się w Wilczej Górze, dlatego wilki są mi bliskie. Są też blisko mnie, w miejscach, w których przebywam, i które uważam za swój dom. Dostrzegam, co dzieje się z ludźmi, kiedy da się im możliwość przebywania w przestrzeni z szerokim horyzontem – w lesie. Zanurzają się w otchłań, oddychają wolnością…. To często organiczne zmiany – w mózgu i ciele. Mam wrażenie, że aktywuje się część naszej pamięci tzw. „komórkowej”. Stajemy się częścią większej całości, a pojęcia takie jak współczucie, szacunek, przynależność i pokora nagle stają się oczywiste. Odchodzimy od egocentrycznej percepcji.

Czym zachowania wilków różnią się od zachowań innych zwierząt, a w czym są podobne do człowieka?

Wilki się niezwykle mądre, spostrzegawcze, empatyczne i wrażliwe. Potrafią brać odpowiedzialność za siebie i innych. Otwarcie pokazują swoje emocje i dbają o siebie nawzajem. Są lojalne wobec siebie, a także są dobrymi strategami: umieją planować na długi czas wprzód. Co więcej, umieją dynamicznie reagować na zmieniające się warunki. Inteligencją są nam również bliskie. Możemy się od nich uczyć. Ja osobiście czuję z nimi połączenie duchowe i dlatego są dla mnie wielkimi nauczycielami.

Dlaczego według ciebie człowiek tak się oderwał od swoich korzeni – od przyrody?

To jest tym naszym nieustannym “chceniem”, coraz większą potrzebą posiadania i wzajemnego podporządkowywania się. Wolimy “mieć”, które zamieniliśmy z “być i rozwijać się”. Wielu uczestników moich warsztatów całkowicie wywróciło swoje życie do góry nogami, po to, aby móc zacząć żyć świadomie, na przekór temu, co dzisiejszy świat uważa za “normalne”. Uważam to za wielkie osiągnięcie.

A ty sama żyjesz w absolutnej wolności ? Dla mnie absolutna wolność to szacunek i empatia dla wszystkich istot wokół mnie. Bez względu na to, gdzie aktualnie się znajduję: w przestrzeni miejskiej czy w lesie z niedźwiedziami i wilkami. Żyć jak wolny człowiek dla mnie znaczy nie szkodzić sobie i innym i jednocześnie robić to, co przynosi korzyści mnie i mojemu otoczeniu. Staram się o tym stale myśleć. Wolność to również umiejętność poskromienia potrzeby posiadania. Nie mniej ważną rzeczą jest również uwolnienie się od własnej opinii na swój temat, która człowieka zamyka w jego własnej klatce.

Przygotowała: Barbora Vojtová, zdjęcia: Pavel Kuča

Zerknij również na:

szukaj
Szukaj
Kategorie